Rok 2015 z pewnością można uznać za wyjątkowo obfity dla szpiegowskiego kina, które zresztą bardzo lubię –  ostatnio zaczarował mnie świetny Kingsman: Tajne służby (recenzja TUTAJ), jakiś czas temu wszedł do kin nagrodzony Oscarem Citizenfour, niebawem zobaczymy na dużym ekranie Mission Impossible 5 i Kryptonim U.N.C.L.E., a zaraz po nich Most szpiegów Spielberga. Gdy trafiłem na powyższy plakat Agentki, już wiedziałem, że ten film też muszę zobaczyć. Zwłaszcza, że twórcy sięgnęli do samych korzeni – do serii o Jamesie Bondzie, którą wprost uwielbiam.

goldfinger1-e1413174715747Trudno orzec, kto lepiej sprawdza się w roli „golden girl” – Shirley Eaton  z „Goldfingera” (1964) czy Melissa McCarthy w „Agentce” (2015)?

Agentka od samego początku przyjmuje charakterystyczną bondowską stylistykę. Już w pierwszych sekundach prologu od razu zostajemy rzuceni w wir akcji. Bradley Fine, szpieg CIA w gustownym smokingu (Jude Law) wpada w niemałe tarapaty podczas jednej ze swoich misji, a od niechybnego zgonu ratuje go tylko asystentka, z którą jest w stałej łączności dzięki zamontowanej w uchu słuchawce. Niestety, dobra passa Fine’a nie trwa długo i śmierć dosięga go już w pierwszych minutach filmu. Otyła i zakompleksiona stara panna, będąca zza biurka „oczami i uszami” agentów CIA, jest zmuszona zająć jego miejsce i sprawdzić się w terenie.

Pomimo otrzymania kilku ciekawych gadżetów i doskonałego kamuflażu, świeżo upieczona pyzata agentka zostaje postawiona przed ewidentnie niełatwym zadaniem. W końcu wyśledzenie bułgarskiej terrorystki, zinfiltrowanie siatki handlarzy bronią, a zwłaszcza uratowanie świata przed zagładą to nie bułka z masłem. Jakby tego było mało, w ślad za Susan Cooper rusza inny as amerykańskiego wywiadu – twardy jak skała Rick Ford (Jason Statham), który wydaje się być szpiegiem idealnym. Niestety, pozory mylą.

maxresdefaultJason Statham w tym filmie jest niekwestionowanym mistrzem powagi. Nawet, gdy mówi bezdenne dyrdymały.

Gołym okiem widać, że cała obsada bawi się nieziemsko podczas realizacji filmu. Melissa McCarhy sypie gagami jak z rękawa i mimo, że nie wszystkie żarty trafiają w dziesiątkę, a momentami poziom dowcipu schodzi odrobinę za nisko, to niejednej scenie z jej udziałem towarzyszą głośne salwy śmiechu. Z całą pewnością ten występ może zaliczyć do jednego z najlepszych w swojej dotychczasowej karierze. Męski duet składający się z Jude Law i Jasona Stathama to rdzeń tego filmu. Zwłaszcza drugi z dżentelmenów po prostu bawi do łez praktycznie każdym słowem. Idiotyczne monologi Stathama to najmocniejszy punkt filmu, a sama postać granego przez niego Ricka Forda powinna doczekać się spin-offu – sukces gwarantowany.

Jedyną częścią obsady, która delikatnie szwankuje jest występ Rose Byrne. Niestety, jako główny antagonista w filmie jest za mało wyrazista i zdaje się nie do końca czuć klimat filmu i gra za bardzo „serio”. To jedno niedociągnięcie osładza jednak bardzo udany występ słynnej Mirandy Hart, komika znanego z kapitalnego autorskiego sitcomu Miranda. Ona dla odmiany z całą pewnością czuje się na planie jak ryba w wodzie i w roli nieodłącznej kompanki głównej bohaterki sprawdza się doskonale.

Twórcy od początku do końca nie zamierzają odpuszczać zabawy bondowskimi schematami. Doskonała czołówka ze świetną piosenką Ivy Levan, jakby żywcem wziętą z któregoś filmu o brytyjskim agencie to tylko jeden z takich elementów, których znajdziemy tu całe mnóstwo.

Mówiąc krótko. Agentka to film, który robi to, co do niego należy – całkiem dobrze bawi. Czasem historia nieco traci balans, czasem żarty są przeszarżowane i zamiast bawić, budzą niesmak, ale jako całość ten film się broni. Podnosi go z pewnością występ Jasona Stathama, bardzo dobry soundtrack (z kawałkiem Verki Serduchki włącznie) i świetne zakończenie, które rekompensuje niedociągnięcia. Prawdopodobnie nie powiesicie sobie plakatu tego filmu nad łóżkiem, ale z pewnością będziecie się dobrze bawić.

A TERAZ QPONOWY KONKURS

P1040330.JPG

Ok, słuchajcie – znacie Qpony? To taka sprytna aplikacja zbierająca w jednym miejscu promocje, kupony rabatowe i inne super okazje, dzięki którym dostaniecie mega zniżki i specjalne oferty na zakupy w księgarniach, perfumeriach, sklepach z ciuchami i w ogóle wszędzie. Idąc do kina w dwie osoby bez Qponów zapłacilibyśmy za seans Agentki prawie 35 zł i to tylko dlatego, że jesteśmy studentami. Bez legitymacji studenckich seans ten kosztowałby nas aż 52 zł.
Jednak dzięki specjalnej qponowej ofercie jeden bilet kosztuje już tylko 13 zł, a gdy pójdziesz na seans przed godziną 17 wydasz już jedynie 11 zł! Wystarczy kliknąć i kasa zostaje w kieszeni!

KLIK KLIK: Google Play, iOS, Windows Phone. Przetestuj sam! 🙂

Obojętnie czy robisz zakupy w IKEA, pijesz kawę w Starbuniu czy nawet kupujesz bilet na Polskiego Busa, dzięki Qponom możesz zaoszczędzić naprawdę niemałe pieniądze. Nie ma tu żadnych haczyków – apka jest darmowa,  nie wymaga rejestracji ani nie zawiera żadnych reklam. Nie musisz już zapisywać się do niczyich newsletterów ani wypychać sobie portfela kuponami rabatowymi do różnych sklepów. Od teraz możesz mieć to w jednej aplikacji na telefonie. Polecam z całego serducha!

No więc tak. Dzięki Qponom i ich mega akcji z Multikinem mam do rozdania dwa podwójne vouchery (dla dwóch osób) na dowolny seans w Multikinie. (na terenie całej Polski z wyłączeniem Warszawy)

Wystarczy, że w komentarzu tradycyjnie przekonasz mnie, że to właśnie Ty zasługujesz na wygranie biletów. Wszystkie chwyty dozwolone. 🙂

Konkurs zostanie zakończony o godzinie 23:59 we wtorek 14 lipca. 15 lipca w tym samym wpisie zostaną wyłonieni zwycięzcy.

ZWYCIĘZCY:
1. Paulina Matysiak
2. Kamila

Proszę zwycięzców o maila pod adres kontakt@damrathisation.pl i podanie swoich danych do wysyłki biletów. 🙂

Wpis powstał we współpracy z marką Qpony.pl

unnamed

  • Ja napiszę krótko – wygrana biletów to najszybszy sposób, bym przyjechała z Torunia do Bydgoszczy. Proste, prawda? 😉

  • Kamila

    Tylko przeze mnie zostaną odpowiednio wykorzystane! Wyjątkowo będę mogła zaprosić chłopaka do kina i to na Miniony! a niech ma! 😉 pozdrawiam :))))

  • Kasia

    16 lipca (późny wieczór) lecę do Anglii,a z miłą chęcią obejrzałabym jeszcze Minionki w wersji z polskim dubbingiem 😀

  • Karolina Wójcik

    Tyle nowości w te wakacje, że chętnie stanę przed dylematem na co pójść 🙂 a jak się już zdecyduję, to jeszcze chętniej podzielę się swoja opinia o filmie 🙂 Pozdrawiam

  • Gdzie nowe wpisy? 😛