We wpisie z TOP 10 monologów w historii kina, przy okazji jednego z filmów obiecałem, że zrobię kiedyś zestawienie najlepszych scen śniadaniowych. Danej obietnicy złamać nie można, więc notka prędzej czy później musiała się pojawić na blogu.

Wbrew sugerującym „śniadaniowość” tytułom, w zestawieniu nie ma Śniadania na PlutonieBreakfast Clubu ani Śniadania Mistrzów. Zabraknąć nie mogło jednak Śniadania u Tiffany’ego.

1. Pięć łatwych utworów (1961)

Skład: omlet, sałatka z kurczakiem na pszennym toście, kawa

Dałem słowo Jackowi Nicholsonowi, że pojawi się w tym wpisie na samym początku i słowa dotrzymuję. Robert Dupea zamawiający omlet, sałatkę i kawę w barze to prawdziwa aktorska wirtuozeria, na którą mogę patrzeć bez końca.

2.  Śniadanie u Tiffany’ego (1970)

Skład: duńskie ciastko, kawa

Cudowna, odbijająca się w witrynach sklepowych Holly Golightly niechętnie jedząca ciastko (podobno Audrey Hepburn ich nie znosiła) z Moon River w tle to jedna z najsłynniejszych scen w historii kina. Jej czarna sukienka od Givenchy, perłowy naszyjnik, fryzura i okulary i sama Audrey to prawdziwa uczta dla oka.

3. Upadek (1993)

Skład: podwójny Whammyburger z serem, Whammyfrytki, czekoladowy Whammyshake

Michael Douglas zamawiający śniadanie w barze szybkiej obsługi aktorsko wbija widza w fotel. Tutaj, podobnie jak Jack Nicholson w Pięciu łatwych zagraniach, główny bohater reaguje nadzwyczaj nerwowo na zachowanie obsługi. Bardzo nerwowo. Cały film to prawdziwa kopalnia cytatów i kultowych scen z jednym z najlepszych występów Douglasa w karierze.

4. Klatka dla ptaków (1996)

Skład: tosty, musztarda, woda

Gdy usłyszałem o śmierci Robina Williamsa, pierwszym skojarzeniem była właśnie ta scena. Armand uczy swojego homoseksualnego kumpla jeść jak mężczyzna, pokazując jak należy trzymać szklankę i smarować tosta musztardą. Film, mimo że jest jednym z mniej znanych występów Williamsa, momentami bawi fantastycznie, a sam Robin pokazuje swój kunszt aktorski między innymi w tej scenie.

5. Pulp fiction (1994)

Skład: Muffinka, naleśniki, bekon, kawa

W filmach Tarantina posiłki zawsze odgrywają znaczącą rolę. To przy nich bohaterowie znajdują kolejny pretekst do rozmów, których rozpisywanie Quentin  opanował do perfekcji. W Pulp Fiction nie jest inaczej. Co więcej, sam film zarówno zaczyna się jak i kończy właśnie śniadaniem. Scena finałowa jest typowo dla Tarantina przegadana, ale ogląda się ją doskonale i jest to przy okazji chyba najlepszy dialog w tym filmie.

zdjęcie: pixabay.com

Tagi: , ,