Do historii zawsze przechodzą monologi. Nie wybuchy, nie strzelaniny, nie ilość bryzgającej krwi, a monologi. To one stają się kultowe, są cytowane i parafrazowane, to one mają największą moc. Właśnie te momenty, gdzie w kadrze znajduje się jeden aktor, gdzie cała uwaga kamery skupiona jest na nim, stanowią o sile filmu.

Poniższa lista jest kompilacją notatek, które zbierałem już od dłuższego czasu. Wybranie dziesięciu najlepszych nie było łatwe, ale przysporzyło też sporo zabawy. Niektóre wciskają w fotel, inne doskonale motywują, jeszcze inne wzruszają. Niemniej jednak, wszystkie są bez wątpienia genialne.

1. Alec Baldwin w Glengarry Glen Ross (1992)

Fuck you. That’s my name. You know why, mister? You drove a Hyundai to get here. I drove an eighty-thousand dollar BMW. THAT’S my name.

Prawdziwa wirtuozeria monologu. Alec Baldwin dostaje w Glengarry niecałe 10 minut do dyspozycji i wykorzystuje je w pełni. Podobno na niektórych szkoleniach ze sprzedaży puszcza się właśnie ten fragment – motywacja pełną parą. W całym filmie dialogi to mistrzostwo, polecam z całego serducha. I pamiętajcie: Coffee’s for closers.

2. Jack Nicholson w Pięciu łatwych utworach (1970)

I’d like an omelet, plain, and a chicken salad sandwich on wheat toast, no mayonnaise, no butter, no lettuce. And a cup of coffee.

Niby nic specjalnego. Jack Nicholson zamawia jedzenie w przydrożnym barze. W jego wykonaniu jednak zwykła wymiana zdań z kelnerką przybiera formę prawdziwej aktorskiej maestrii. W zestawieniu najlepszych śniadaniowych scen w historii kina Nicholson ze swoim omletem i tostem wylądowałby w czołówce, bez dwóch zdań. Jeszcze będzie notka z topką filmowych śniadań – obiecuję!

3. Peter Finch w Sieci (1976)

I’m as mad as hell, and I’m not going to take this anymore!

O tym filmie wspominałem już TUTAJ. Cała Sieć jest wspaniała, ale to scena z monologiem głównego bohatera ma największą moc i, tak jak zresztą cały film, jest fantastycznie ponadczasowa. Trudno oderwać wzrok od Petera Fincha, wrzeszczącego do telewidzów I’m as mad as hell, and I’m not going to take this anymore!. Crème de la crème!

4. Al Pacino w Męskiej grze (1999)

Because we know when add up all those inches, that’s gonna make the fucking difference between winning and losing! Between living and dying!

Ta scena po prostu musiała się tu znaleźć. Pomimo tego, że film nie należy do wybitnych, to Tony motywujący swoją drużynę do zwycięstwa jest prawdziwą wisienką na tym lekko mdłym torcie. O wybitnych scenach z udziałem Ala Pacino można by napisać osobną notkę, ale tutaj jest to naprawdę kawał solidnie napisanej i zagranej mowy motywacyjnej, która przeszła bez trudu do historii filmowych monologów.

5. Michael Douglas w Wall Street (1987)

The point is, ladies and gentleman, that greed, for lack of a better word, is good.

Wall Street po raz kolejny okazał się tematem bardzo kinowym za sprawą Wilka z Wall Street (o którym pisałem już TUTAJ). Jeśli podobał się tobie Wilk, to trafi ci też w gust Wall Street Olivera Stone, w którym Gordon Gekko mówi o dobrodziejstwach zachłanności. Wystarczy kilka zdań, by zahipnotyzować widza.

6. George C. Scott w Pattonie (1970)

Now I want you to remember that no bastard ever won a war by dying for his country. He won it by making the other poor dumb bastard die for his country.

Nie bez powodu G.C. Scott został nagrodzony Oscarem w 1971 roku za najlepszego aktora pierwszoplanowego, a sam film zgarnął jeszcze sześć innych statuetek. Scena, w której generał przemawia do słynnej trzeciej armii przeszła do historii kina i jest oparta na prawdziwym przemówieniu Pattona z 1944 roku. Film warto obejrzeć – G.C. Scott nie gra Pattona – on nim po prostu jest.

7. Robert Shaw w Szczękach (1975)

Anyway, we delivered the bomb.

Szczęki są kolejnym filmem, za którym nie przepadam, ale opowieść Quinta w wykonaniu Roberta Shawa to jeden z najlepszych filmowych monologów. Co więcej, jest to prawdziwa historia załogi okrętu USS Indianapolis, którego misja zmieniła bieg dziejów. Tak dobrze rozpisana scena po prostu nie może wyjść z głowy.

8. Anthony Hopkins w Milczeniu Owiec (1991)

A census taker once tried to test me. I ate his liver with some fava beans and a nice chianti.

W Milczeniu prawie każda wypowiedź Hannibala Lectera zasługuje na umieszczenie w tym zestawieniu. Każda z nich to niebywały popis aktorski Hopkinsa – w każdym jednym słowie zawiera się cały klimat tego filmu. Chłód, wysublimowana brutalność i inteligencja głównego bohatera w wykonaniu A.H. to prawdziwa uczta dla widza. Scena, w której Clarice Staring (J. Foster) rozmawia z niemrugającym swoimi lodowatymi oczami Lecterem wbija się w pamięć na zawsze.

9. Marlon Brando w Czasie Apokalipsy (1979)

The horror… the horror…

W Czasie Apokalipsy, na miejsce w tym zestawieniu zasługują dwie doskonałe sceny – obie przeszły do historii i obie wwiercają się w głowę. Pierwsza to znany każdemu fragment w wykonaniu R. Duvalla z kultowym już  I love the smell of napalm in the morning (do zobaczenia TUTAJ). Drugi to finałowa scena filmu z udziałem Marlona Brando kryjącego się w cieniu, który dzieli się z głównym bohaterem jednym z epizodów z Wietnamu. Cały Czas Apokalipsy jest absolutnie obowiązkowy, ale te sceny po prostu wciskają w fotel. 

10. Krystyna Janda w Przesłuchaniu (1982)

Wie pan, co myślę? Że w życiu na przekór wszystkiemu trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy. Że rozsądek i posłuszeństwo wcale nie muszą być nagrodzone. I chyba właściwie tylko w to jedno wierzę.

Ten film to aktorskie mistrzostwo Jandy. Nic lepszego już nigdy nie zagrała i pewnie nie zagra. Scena, w której opowiada historię z czasów Powstania, niezmiennie znajduje się na szczycie listy z moimi kinowymi „motywatorami”. Dobre, bo polskie – prostota, ckliwość, a przy tym absolutny geniusz aktorski.

Czy warto coś do tej listy dopisać? Masz swoje monologowe typy?

Tagi: , ,
  • Od siebie dodałbym przemówienie Ala Pacino w „Zapachu Kobiety”. W sumie dwa – do głónego bohatera w chwili napadu wściekłości i smutku oraz do audytorium na auli 🙂

  • Katarzyna Stosio-Witczak

    Ja dodaję od siebie: wszystkie monologi Davida Thewlisa w „Nagich” Mike’a Leigh ♥

  • Slec

    „I’ve seen things you people wouldn’t believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched c-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die.” Hm? 😉

  • A monolog pod koniec „Blair Witch project”? 😉 Żartuję! Nie oburzaj się. Myślę i myślę… przychodzi mi do głowy monolog Samuela L. Jacksona w „Pulp fiction” w czasie jedzenia big maca, ale to w sumie było cytowanie Biblii. Ta sama zresztą modlitwa wykorzystana jeszcze np. w „Boondock Saints”. Ja oglądam same mało ambitne filmy, więc nie wymyślę chyba niczego kultowego. Ale jestem dobra w cytowaniu boskich powiedzonek. „Jupikajej madafaka” na ten przykład, albo „Hasta la vista”.
    A teraz poważnie – nie znam 80% tych filmów. Wstyd.

    • Warto nadrobić, bo niektóre to prawdziwe perełki 😉
      Jeśli chodzi o Pulp Fiction, to tutaj jest mistrzostwo: „Say ‚what’ again. Say ‚what’ again, I dare you, I double dare you motherfucker, say what one more Goddamn time!”