O samym Dyjaku jakiś czas temu pisałem już TUTAJMoje Fado było płytą świetną i przez długi czas mnie nie opuszczało. Jest to bolesny i cierpki album, ale w zamian dający słuchaczowi prawdziwe katharsis. Kawałek po kawałku bez słabszych momentów piosenkarz o zszarganym zarówno życiorysie, jak i głosie zabiera nas w niesamowitą podróż. Fantastyczne Człowiek (Złota ryba)Po tamtej stronie, czy chociażby wykonanie Ostatniej niedzieli Mieczysława Fogga zapadły w pamięć i wciąż nie chcą jej opuścić. To muzyka czystych emocji – autentycznych do bólu. Muzyka, obok której nie da się przejść obojętnie.

Moje Fado postawiło poprzeczkę nad wyraz wysoko, ale Kobiety to projekt jeszcze większej wagi. Marek Dyjak wziął na warsztat jedenaście piosenek z typowo damskiego repertuaru i wykonał je w całkowicie odmienionych aranżacjach. Wachlarz utworów jest zaskakująco szeroki i bardzo zróżnicowany, a przy tym idealnie spójny. Tak więc, obok Miłość ci wszystko wybaczy Hanki Ordonówny mamy Sutrę Sistars, a [SIC!] Katarzyny Nosowskiej usłyszymy na płycie zaraz po Atramentowej Rumbie Stanisławy Celińskiej. Chciałoby się tu coś wyróżnić, coś skrytykować, wytknąć jakieś nierówności, ale po prostu się nie da. Kobiety są idealną, wolną od potknięć harmoniczną całością, do której wprost nie ma jak się przyczepić.

Pomiędzy każdym utworem słyszymy fragmenty wypowiedzi samego Marka Dyjaka, co jak na tak nietuzinkowe posunięcie okazuje się rozwiązaniem idealnym i będącym fantastycznym dopełnieniem płyty. Tylko pozornie przyjmując formę przerywników między utworami, to właśnie one czynią Kobiety projektem tak przepełnionym emocjami i ujawniają niesamowitą wrażliwość artystyczną Dyjaka. W jednej z nich cytuje Wiersz z banałem w środku ks. Jana Twardowskiego, który w pewien sposób definiuje jego życiorys:

nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas
ks. Jan Twardowski

Kobiety są nie tyle zbiorem utworów, co prawdziwie magicznym doświadczeniem, które po raz kolejny Marek Dyjak dostarcza nam, wypełniając je jeszcze większym ładunkiem emocjonalnym w porównaniu do Mojego Fado. Dystans między autorem a słuchaczem tym bardziej się skraca, co czyni Kobiety płytą wprost niesamowitą. Powszechnie znane piosenki dostają nową duszę – duszę samego Marka Dyjaka, która odmienia je doszczętnie i pozwala im na nabranie zupełnie nowego sensu.

Kobiety są projektem całkowicie udanym i niepowtarzalnym. „Polski Tom Waits” wyrabia sobie na tak o tyle ciężkim, co nudnym polskim rynku muzycznym własną unikalną markę, która doskonale się rozwija. Po dwóch fantastycznych albumach przed odrodzonym Markiem Dyjakiem rysuje się niesamowita droga artystyczna, bo jak sam mówi: Żywcem się nie dam, Fado musi się zamknąć, wypełnić.

Płyta dostępna dla spotifajowiczów:
http://open.spotify.com/album/6w6R2OLb9657BS3ZMAiwXx