Polskie tłumaczenia angielskich tytułów filmów to istny temat bez dna. Jakiś czas temu oglądałem Moonrise Kingdom (o którym pisałem tutaj), polski dystrybutor przetłumaczył tytuł jako Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom – to ja się pytam, po jaką ciężką cholerę? Nie dość, że polska wersja tytułu to jakaś totalna porażka, to po kropce mamy go w wersji angielskiej – czyżby jakiś nowy skretyniały standard? Kochankowie z księżyca przywodzą na myśl raczej kino sci-f klasy B albo film porno dla miłośników fantastyki (coś jak Avatar XXX – taaaaak właśnie).  Konia z rzędem temu, kto powie, co kieruje dystrybutorem, gdy puszcza na plakaty takiego koszmarka.

No, ale przecież sprawa nowego filmu Andersona to nie jest odosobniony przypadek. Dirty Dancing, jako Wirujący seks;  Die Hard, jako Szklana pułapka; czy Terminator, jako Elektryczny morderca to już klasyka, będąca jedynie preludium tego co dzieje się z tytułami filmów, gdy trafiają w dziurawe łapki dystrybutora:

reality_bites_poster_a_p

Reality Bites / Orbitowanie bez cukru

A przecież można było ładnie, prosto, bez kombinacji – a tak, wyszedł mój osobisty faworyt jeśli chodzi o najbardziej kretyńskie tłumaczenie.

 

1639670

Finding Neverland / Marzyciel

Neverland – pięknie przetłumaczona, chyba już w pierwszej wersji Zofii Rogoszkówny, jako Nibylandia oczywiście nie mogła się pojawić w takiej formie, no bo przecież można walnąć Marzyciel!

 

220px-The_nightmare_before_christmas_poster

Nightmare Before Christmas / Miasteczko Halloween

Wiele rzeczy jestem w stanie wybaczyć. Pewne tłumaczenia czasem okazują dość problematyczne, ale tu?! Jaki problem, moi kochani? Poza tym, co Burtonowi uczyniliście, bracia moi, mnieście uczynili!

 

7453389.3

The Inbetweeners Movie / Seksualni, niebezpieczni

Filmu nie oglądałem, ale ronię łzy nad jego losem. To jeden z przypadków, gdzie totalnie nie mam pojęcia skąd urodziła się w głowie „pana od tytułów” taka właśnie wersja.

Kino Świat zajmowało się dystrybucją tego koszmaru. Cóż, to nie pierwsza ich akcja w tym stylu.

 

Aleja-Snajperów

Welcome to Sarajevo / Aleja Snajperów

Całkiem dobry dramat wojenny, którego tytuł przetłumaczyłby nawet przedszkolak. I dlaczego nie pozostał pod tym oryginalnym, który nie byłby raczej żadną translatorską zagwozdką dla widza, ewentualnie pod przetłumaczonym bezpośrednio? No właśnie…

 

the-gift

The Gift / Dotyk przeznaczenia

No cóż. Bez Komentarza.

 

Oceans-Eleven-movie-poster

Ocean’s Eleven / Ocean’s Eleven: Ryzykowna Gra

Z serii „dopiszmy coś”. W takich wypadkach oryginalny tytuł nawet w oryginale okazuje się niewystarczający i „trzeba” użyć podtytułu.

„Aaaaa, no bo to chodzi o to, że ta gra to, że taka jest, no wiesz, ryzykowna”.

 

Inne z tej serii:

– Hoodwinked / Czerwony kapturek. Prawdziwa historia

– The Runaways / The Runaways. Prawdziwa historia

– Corpse Bride / Gnijąca panna młoda Tima Burtona (o ile jeszcze „gnijąca panna młoda” nie jest taka zła, to po co ten Tim Burton?)

– The Imaginarium of Doctor Parnassus / Parnassus. Człowiek, który pokonał diabła

Phantasm / Mordercze kuleczki (Nie no! Tytuł na horror jak znalazł. MORDERCZE KULECZKI!)

Jak myślicie, skąd bierze się takie, a nie inne podejście dystrybutorów? Do nieznajomości angielskiego, jak każdego innego obcego języka, ma prawo każdy, ale nie wydaje mi się żeby było to podstawowym powodem spolszczania anglojęzycznych tytułów. Odnosiły w Polsce sukcesy takie filmy jak Avatar (a nie „Wcielenie”), Mission: Impossible (a nie Misja: Niemożliwa), Pulp Fiction (a nie chociażby Papkowata Fikcja). Co, w takim razie, kieruje dystrybutorem do tworzenia takich paskudztw?

 W komentarzach dawajcie swoich faworytów.

źródło zdjęcia: i4.mirror.co.uk
  • Suzy

    Ostatnie moje ulubione „The perks of being wallflower” przetłumaczone jako „Charlie”. oh god why?