Po obejrzeniu „Kochanka królowej” jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Nikolaj Arcel, reżyser „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet”, jest znów w świetnej formie, kompletując przy tym bardzo dobrą obsadę.

Alicia Vikander, nie dość, że jest kobietą o nieprzeciętnej, delikatnej urodzie urodzie, gra wprost niesamowicie. Mads Mikkelsen to aktor, którego raczej nie trzeba przedstawiać. Po świetnej roli w „Jabłkach Adama” bardzo go polubiłem i miło było znów na niego popatrzeć. Debiut Mikkela Følsgaarda mocno zaskakuje w obsadzie, bo facet radzi sobie znakomicie i pasuje do roli jak ulał. Oprócz tego fantastycznego trio na ekranie cieszy oko między innymi Bent Mejding, fantastyczny Lindum-Svendsen z filmu Nielsa Ardena Opleva „Zwyciężymy”, tutaj wciela się w rolę przewodniczącego Rady Królewskiej.

Trzeba przyznać, że słodkiej Alicii Viskander urodą nie dorównuje nawet duńska królowa.

Solidny scenariusz, świetnie przedstawia realia osiemnastowiecznej Danii. Daje niemałą lekcję historii na tematy, o których nie miałem pojęcia w szkole (a było mi dane z historii nawet maturę zdawać), a co najważniejsze, jak to czasem z kostiumowymi filmami bywa, nie nudzi ani trochę.

 Niesamowicie ciekawa historia, świetni aktorzy, nie wspominając o cudownych kostiumach i charakteryzacjach, a dodatkowo przemycona spora ilość wiedzy. Kino naprawdę godne polecenia.

///

Nie wychodząc z historycznych klimatów, niebawem opiszę nieco wrażenia dotyczące polskiej gry Uprising 44. Będzie ostro…

Tagi: ,